Góry moje góry Śląskie

GMINA ISTEBNA. Sztuka ludowa najwyższych lotów

Maciej Maciejewski
28 września 2020

Trójwieś Beskidzka czyli Gmina Istebna to konglomerat trzech miejscowości – Istebna, Jaworzynka i Koniaków. W ramach akcji #URLOPWKRAJU zwiedziłem ten cudowny region Beskidów.

Istebna to wioska leżąca na wysokości 600 m, połączona bezpośrednio drogą z Wisłą. Główna część wsi rozciąga się na stoku, tak zwanego Złotego Gronia, a poza tym na poszczególnych Groniach, polanach i w dolinach usytuowane są przysiółki, jak np. „Andziołówka”, „Stecówka”, „Murzynka” czy „Jasnowice”, które są najstarszym obszarem zamieszkanym na tym terenie.

Jaworzynka to wieś najbardziej wysunięta na południowy zachód Śląska Cieszyńskiego. Jej część ciągnie się podłużnym wzgórzem, którego szczytem biegnie dział wodny bałtycko – czarnomorski. Druga część rozłożona jest za rzeką Czadeczką w wyrębiskach leśnych „ Zapasiekach”. Na tym terenie ważnym punktem są trzy słupy graniczne, nazwane Trójstykiem, gdzie stykają się trzy granice: Polski, Czech i Słowacji.

Koniaków to natomiast najwyżej położona wioska w Beskidzie Śląskim o wysokości 700 m n.p.m.. Leży na zachodnich stokach pasma rozciągającego się od Gańczorki poprzez Tyniok oraz Ochodzitą i aż po Trojaczkę. Szczyty te tworzą granicę między Śląskiem a Małopolską. W Koniakowie z najwyższego szczytu można oglądać piękne widoki na Beskid Śląski i Żywiecki oraz Czechy i Słowację, a także przy dobrej widoczności Tatry oraz Małą Fatrę.

Zwiedzanie Gminy Istebna zacząłem od Muzeum Jana Wałacha w Istebnej w Andziołówce. Spuścizna malarska i historia Trójwsi w pigułce. Spotkałem się ze Zbigniewem Wałachem, wnukiem tego wspaniałego artysty, który też jest znanym i cenionym muzykiem oraz twórcą instrumentów pasterskich. Doskonały skrzypek, założyciel kapeli WAŁASI.

Pracownia zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Na godzinę trafiłem w całkiem inny wymiar. Piękny wymiar artystyczny, ale i historyczny. Poza tym cieszę się z wizyty tym bardziej, że mam bzika na punkcie muzyki. Każdej. Pod warunkiem, że jest dobra. Pan Wałach wbił mi smyczek w plecy. Po powrocie do hotelu wysłuchałem z wielką przyjemnością wszystkich nagrań kapeli Wałasi dostępnych w sieci. Mocno polecam. Miejsce cudne, klimatyczne, azyl kulturowy i relaksacyjny. Powrót do przeszłości, klimat z innej epoki. Budynki zabytkowe, typowa beskidzka ornamentyka i budownictwo drewniane.

Potem coś, na co czekałem od samego początku. Izba Pamięci Jerzego Kukuczki – najwybitniejszego polskiego Himalaisty. Co ciekawe, wszystko mi pokazała i opowiadała Cecylia Kukuczka, sama żona wybitnego sportowca.

No i oczywiście trzeba tutaj zaliczyć Centrum Koronki Koniakowskiej Koronki Koniakowskie – słynne na cały świat wyroby regionalne. Wszelkich informacji udzieliła mi pasjonatka tematu Lucyna Ligocka-Kohut. Tu poznałem historię, warsztat i specyfikę koronki koniakowskiej.

Szybka kawa i Centrum Pasterskie w Koniakowie – historia wołoska, górale śląscy czyli lud Karpat, który w XVI w. przywędrował szczytami gór z Rumunii przez Węgry, Czechy, Słowację, Ukrainę, aż w Beskidy. Zobaczyłem kolybe czyli prawdziwą bacówkę z serami, owce, pokaz wyrobu serów i wełny, zagrodę edukacyjną. Pierwszy raz w życiu spróbowałem kiełbasy z baraniny. Przepyszna.

Jeszcze bardzo ważna sprawa. Koniecznie musicie zobaczyć główne szczyty tego regionu: Ochodzita (895 m n.p.m.) w Koniakowie, Złoty Groń (710m n.p.m.) w Istebnej oraz Wawrzaczowy Groń (668 m n.p.m.) w Jaworzynce.

Jeśli szukacie miejsca, w którym warto się zatrzymać polecam hotel Złoty Groń Istebna – miejsce wyjątkowe, widokowe (700 m n.p.m.). Jedzenie pierwsza klasa. Wykwintne, ale tradycyjne. Takiego sznycla nie jadłem kochani nawet w Wiedniu!

Na koniec odwiedziłem Muzeum Regionalne „Na Grapie”, gdzie strzeliłem sobie foty w stroju ludowym. Bardzo dziękuję cudownej kobiecie Marysi Motyce, szefowej z Zespołu Regionalnego Istebna – The Polish Folk Song And Dance Ensemble za fantastycznie spędzony dzień. Od niej dowiedziałem się o regionie takich rzeczy, że nie mogłem zasnąć.

Oczywiście piękne ukłony i podziękowania należą się również kobiecie, która świetnie przygotowała dla mnie cały program i profesjonalnie skoordynowała dla mnie wszelkie działania. Dziękuję Ci Aneta Legierska.

PS. Jeszcze kolacja. Przyjęto mnie w uroczym miejscu Agroturystyka „Na Połomiu”. Właścicielka sama wytwarza tutaj regionalne produkty – palce lizać. Sami zobaczcie na zdjęciach! A tutaj także możecie zatrzymać się na dłużej.