Miejsca nieodkryte Mazowieckie

Polski król gęsiny 2021

#urlopwkraju
17 grudnia 2021

Urlop w kraju to nie tylko podróże po pięknych zakątkach naszego kraju, ale również wiele podróży kulinarnych. Lubimy poznawać nowe miejsca na gastronomicznej mapie Polski i w tym tygodniu w poszukiwaniu najlepszej gęsiny trafiliśmy do Zwierzyniec Beer&Rest.

Jest to nowe miejsce w Warszawie, otwarte w tym roku. Ostatnio szef kuchni Michał Matuszewski zdobył 1 miejsce w ogólnopolskiej akcji Gęsina na świętego Marcina. Sprawdziliśmy co jeszcze oprócz gęsiny można znaleźć w menu i czy rzeczywiście ta gęś jest taka smaczna.

Wystrój

Restauracja Zwierzyniec Beer&Rest znajduje się przy ulicy Brackiej 18. To ciekawe miejsce zarówno na spotkanie ze znajomymi – mają spory wybór alkoholi w tym oczywiście piwa z browarów w Lublinie i Zwierzyńcu oraz krótkie, ale ciekawe menu z przystawkami, zupami, daniami głównymi o deserami.

Watro też zwrócić uwagę na wystrój restauracji. Jest tu bardzo zielono – co ma przenosić nas w okolice Roztocza. Bardzo ciekawy koncept – czuje się od samego wejścia bardzo dobry klimat.

W restauracji można usiąść zarówno na parterze jak również znaleźć bardziej intymne miejsce na górze, a latem polecamy Wam skorzystać z restauracyjnego ogródka.

Zupa

Tym razem postanowiliśmy zacząć od zupy. Ja wybrałam sobie rosół z gęsi z kluseczkami lanymi – bardzo fajny smak, który dopełniała oliwa lubczykowa. Pierwszy plus dla kucharza. Arek widząc, że pozostała mu jeszcze czarnina postanowił wybrać coś z przystawek. W ten sposób mogliśmy spróbować ziemniaka truflowego z domowy twarogiem. Jeśli lubicie takie polskie, proste smaki zdecydowanie polecamy.

Danie główne

Widząc, że w menu są policzki wołowe nie zastawiałam się długo, Arek tym razem postanowił zamówić pierś z gęsi. Szczerze nie umiem stwierdzić, które danie w tym pojedynku wygrało.

Może zacznę od gęsi – pierś została podana w towarzystwie biłgorajskiego pieroga, kalafiora oraz gęsiego demi-glace z czarnym pieprzem. Rzadko jem gęsinę, ale ta naprawdę rozpływała się w ustach, sos do niej był naprawdę ciekawy a, że bardzo lubię kalafior to z przyjemnością zabrałam go Arkowi.

Moje policzki podane były z rozmarnowanymi kopytkami i z sałatą. Bardzo dobre danie, policzki idealnie miękkie, a kopytka to moje smaki z dzieciństwa. Chętnie wróciłabym na oba te dania – chociaż ostatecznie muszę stwierdzić, że chyba minimalnie wygrała tym razem gęś. Przede wszystkim za ten sos.

Deser

Jeśli chodzi o desery to nie ma tu wielkiego wyboru, ale te dwa które są w menu naprawdę są świetne. Mój parowany jogurt z bezą był bardzo smaczny, ale idealnie przełamały tutaj smak kwaśniejsze jeżyny. Zaskoczeniem był dla nas sernik z porterem bałtyckim. Różni się on od standardowego przede wszystkim tym, że dzięki piwu ma taki orzechowy posmak. Ciekawa kombinacja.

Uważam, że odkryliśmy bardzo fajne miejsce, w które chętnie zabierzemy naszych znajomych. Menu jest krótkie, ale zarówno mięsożerca jak i wegetarianin znajdzie coś dla siebie. Dla Arka dużym plusem był szeroki wybór piw – gdyż lubi wyjść wieczorem z kolegami i spróbować nowych smaków.

Ze mną na dłużej pozostanie smak rosołu, który smakuje prawie jak ten u babci.

Jeśli będziecie w Warszawie to koniecznie wpadnijcie – będziecie zadowoleni.

Smacznego!