Bez kategorii

Urlop z dziećmi w kujawsko-pomorskiem

Babie Lato
19 sierpnia 2020

Szesnastu blogerów wyruszyło do szesnastu polskich województw, by w dwanaście dni je zwiedzić i podzielić się tym, co odkryli w nich najpiękniejszego. Jak to było u nas? My wybraliśmy się do kujawsko–pomorskiego. Była to nasza pierwsza podróż w te rejony. Dotąd bywaliśmy w tej części Polski tylko przejazdem, nigdy nie mieliśmy okazji zatrzymać się tam na dłużej. Jak się jednak okazało – zdecydowanie warto było poświęcić temu regionowi wspomniane dwanaście dni. Ba! Mamy wrażenie, że to zdecydowanie za mało czasu, by poznać wszystkie uroki województwa kujawsko-pomorskiego!

Nasz podróżniczy team składał się z czterech osób. W drużynie znalazłam się ja, czyli Aga @babie_lato – narrator tego wpisu, koordynator główny wyjazdu i odkrywca najbardziej ukrytych przed wyszukiwarką Google miejscówek, mój małżonek Bartek, czyli najlepszy kierowca (też jedyny) naszego BMW 318d – auta od partnera akcji #urlopwkraju, czyli od firmy Alphabet Polska, a także doskonały logistyk w pakowaniu czteroosobowej rodziny do jednego samochodu na dwutygodniową wyprawę. Poproszę o głośne brawa dla tego Pana! Oprócz tego w naszej ekipie znalazła się Stefania, znana również jako Seniorita Golonka, dwuletnia wielbicielka gołębi na starówkach oraz amatorka wszystkich możliwych placów zabaw. Wtórował jej czteroletni brat Ignaś – Nasiofan dinozaurów i straży pożarnej. To przede wszystkim skład naszej drużyny sprawił, że ten wyjazd wyglądał tak, a nie inaczej. Może i bym chciała zwiedzić wszystkie kościoły na trasie, zobaczyć każdy pomnik, przeczytać każdą interesującą historię odwiedzanego miejsca, zjeść romantyczną kolację na szczycie wieży itd. Z dwójką małych dzieci jest to jednak niemożliwe, co nie oznacza, że bez powyższych atrakcji wyjazd jest spisany na straty. Przekonaliśmy się na własnej skórze, jak wiele różnego rodzaju atrakcji dla rodzin z dziećmi oferuje woj­ewództwo kujawsko-pomorskie. Każdy z naszej ekipy wracał do domu zadowolony i usatysfakcjonowany, bo na trasie wyprawy znalazł coś, co znajdowało się w obrębie jego zainteresowań.

AlphabetPolska

Pochodzimy z Wrocławia, więc zwiedzanie zaczęliśmy od lokalizacji położonych najbliżej naszego miasta. Każda kolejna destynacja była oddalona od poprzedniej o maksymalnie godzinę drogi. Nie traciliśmy czasu na podróż, a krok po kroku zwiedzaliśmy i podziwialiśmy następne atrakcje, które znalazły się na mapie rodzinnej wyprawy. Bardzo ważne były dla nas polecenia naszych obserwujących. Ich pomoc, wskazówki, gdzie jechać, co zobaczyć oraz gdzie dobrze zjeść, były na wagę złota.

Podczas tej podróży przebyliśmy 2200 km autem i 169 km pieszo. Oczywiście co niektórzy woleli wozić się wózkiem, który dość nieoczekiwanie musieliśmy zakupić trzeciego dnia wyprawy. Do tego doliczyć można kilka mil, które zaliczyliśmy podczas rejsów kultową Rusałką w Kruszwicy oraz łodzią flisacką razem z toruńskimi flisakami.

Odwiedziliśmy dziewięć miast, w tym Toruń, Bydgoszcz i Grudziądz (ten ostatni z pewnością jest w stanie zachwycić wiele osób swoją historią, zabytkami, procesami urbanistycznymi i infrastrukturą, szczególnie rzeczną). Każde z nich było totalnie różne i z każdym wiązała się odmienna historia. Miasta te znajdują się tak blisko siebie, a przez to, jak potraktowała je przeszłość, są od siebie diametralnie inne. W przeszłości pełniły odmienne funkcje, i inaczej się rozrastały. Różnice te widać do dziś. Polecam każdemu zwiedzać te miasta z przewodnikiem, najlepiej takim, który odpowiada na pytania. W najgorszym wypadku sprawdzi się przewodnik w formie książkowej.

Poznaliśmy też urok niezwykłej natury regionu. Pod tym względem, naszym zdaniem, kujawsko-pomorskie spokojnie może konkurować z Mazurami. Przejeżdżając z miejsca na miejsce mijaliśmy masę jezior, pagórków, piękne pola makowe. Szczególnie urzekły mnie Bory Tucholskie. Mają w sobie jakąś trudną do opisania magię oraz aurę, a powietrze pozwala odetchnąć pełną piersią. Ci, którzy poszukują ciszy oraz spokoju bez większego wysiłku odnajdą je w miejscowości Tleń, natomiast jeśli chcielibyście pospacerować wśród dzikiej przyrody lub odbyć swój pierwszy spływ kajakowy, to tu sprawdzi się Akwedukt w Fojutowie.

W kujawsko-pomorskim nie brak hoteli przyjaznych dzieciom. Szczególnie przypadły nam do gustu te, z których nie trzeba było wychodzić, żeby móc odpocząć i przy okazji skorzystać z atrakcji przeznaczonych dla dzieci. Tak było w Ciechocinku, w hotelu Villa Med& Spa. Przyznam szczerzę, że po samym Ciechocinku miałam okazję przejść się z mężem i dziećmi dość późnym wieczorem. Wyruszyliśmy na miejscowe lody w sumie po to, by nie mieć później wrażenia, że Ciechocinek widzieliśmy jedynie z perspektywy hotelu. Ale kiedy ma się do dyspozycji ogromny komfort, wewnętrzną bawialnie i plac zabaw na terenie hotelu, basen z brodzikiem, basen wewnętrzny z jacuzzi, SPA dla małych i dużych, room service z pysznym menu (również tym dziecięcym), to chyba każdy rozumie, że po kolejnych przebytych kilometrach wyprawy niewiele więcej potrzeba do szczęścia.

#urlopwkraju w kujawsko-pomorskiem

Może trochę mniej odpoczynku, ale więcej atrakcji mieliśmy w Dworku Wapionka w Górznie, gdzie hotel ma swoją prywatną plażę, wypożyczalnię rowerków wodnych, kajaki oraz łódki. Można tam skorzystać z dostępnych do wypożyczenia rowerów i na dwóch kółkach zwiedzić okoliczne (i przepiękne!) tereny. Jest też miejsce na urządzenie grilla i odpoczynek w hamaku. Chętni mogą także połowić ryby. Tak, takie miejsca są właśnie w kujawsko-pomorskim.

A co jeśli ktoś chciałby nocować w prawdziwym zamku? Proszę bardzo! Zamek Golubski oferuje pokoje hotelowe, w iście królewskim wydaniu. Nawet nie wiecie jaka to była gratka dla naszych maluchów, a ja z mężem sami nie mogliśmy przestać zachwycać się wystrojem wnętrz oraz widokami, jakie mieliśmy z okna. Kiedyś to się żyło, nie powiem.

Golub-Dobrzyń

Na naszej trasie, nocowaliśmy też w hotelach w centrum miasta, które były bardzo wygodnymi bazami wypadowymi do zwiedzania kolejnych atrakcji z dziećmi, a przy tym były przytulne, z pięknymi wnętrzami i przyjazne najmłodszym. Zdecydowanie mogę polecić Hotel Park w Bydgoszczy oraz Hotel Ibis Style w Grudziądzu oraz ich restauracje Reset (warto tam iść po prostu na obiad – niebo w gębie!).

I jeśli o jedzeniu już mowa to wyżej podana restauracja dosłownie nas zachwyciła. Polecam odwiedzić ją każdemu. Jeśli ktoś będzie w okolicach Bydgoszczy, to zdecydowanie warto zajrzeć do Pierogarni Stary Młyn – piękny widok z okna i smaczne jedzenie gwarantowane. Na pstrąga i lokalne piwo zaprosić mogę Was do Przystań Tleń, natomiast najlepsze lody w Toruniu znajdziecie u Lenkiewiczów.

Jak się okazało, z małymi dziećmi można też iść do muzeum. W naszym przypadku nawet do czterech i jak nigdzie nie musieliśmy specjalnie pilnować małych podróżników, by ci nie dotykali eksponatów. Dzisiejsze muzea są o wiele przyjaźniejszymi miejscami dla najmłodszych, niż było to jeszcze w czasach, gdy sama je odwiedzałam w wieku szkolnym. Zamiast więc nudnych opowieści i przestrzegania muzealnego savoir vivre było robienie własnego mydełka w bydgoskim Muzeum Mydła i Brudu w, pieczenie pierników w Muzeum Żywego Piernika w Toruniu, cudownie spędzony czas w Muzeum Archeologicznym w Biskupinie i bardzo pouczające odwiedziny w Muzeum Indian Północnoamerykańskich .

Podróżowanie z dziećmi to cała masa piętrzących się obowiązków, ale też możliwość odwiedzenia miejsc, których sami, jako dorośli, pewnie nie uwzględnilibyśmy podczas planowania wyprawy. Wszystko ze względu na nadmierną ilość energii siedzącej w dwóch małych ciałkach, pochodzącej z niewiadomego i nieodkrytego nawet przez amerykańskich naukowców źródła. Na szczęście, województwo kujawsko-pomorskie pełne jest atrakcji, gdzie najmłodsi mogą się wyszaleć do woli. Za przykład niech posłuży Jura Park w Solcu, który zachwyci każdego fana dinozaurów. Poza wielkimi figurami pradawnych stworzeń znajdują się jeszcze muzeum, kino 5d, park rozrywki i olbrzymi plac zabaw. Odwiedziliśmy również Mega Park w Bydgoszczy, gdzie przeżyliśmy przygodę rodem z najprawdziwszego dzikiego zachodu. Polecić możemy również plac zabaw Piernikowe Miasteczko w Toruniu i muzyczny plac zabaw w Bydgoszczy przy Filharmonii Pomorskiej.

Słowami nie da się oddać tych zachodów słońca, tych widoków z wysokich wież, powiewu wiatru na łodzi, pysznych śniadań hotelowych i wygodnych łóżek. Planując podróż na swoim tarasie wraz z naszym sponsorem – Siedlecką Manufakturą Kawy – trudno było mi wypisać pięć miejsc do zwiedzenia, których po prostu nie mogłam przeoczyć. Miałam wiele obaw, czy to co tam zastanę, spodoba się moim dzieciom, wymagającemu mężowi i również moim odbiorcom. Okazało się, że województwo kujawsko-pomorskie kryje w sobie tak wiele atrakcji i niesamowitych emocji, że dwunastodniowy urlop jest zdecydowanie za krótki, by móc się nimi wszystkimi nacieszyć. Ma to też swoje dobre strony – wiem, że jeszcze tam wrócę.. Jeśli chcecie znać szczegóły naszej wyprawy, zachęcamy do zapoznania się z naszym ebookiem.